Pamiątki z wakacji

Słoneczna sobota, za oknem gołąb stroszy pióra. Pit coraz częściej wspomina o kocie. Dziś sprawdzaliśmy ceny kocich chrupków. Chyba jednak nie wypali (nie przez cenę jedzenia). Kto to widział, żeby wypuszczać małego futrzaka na stado bezwzględnych dachowych gołębi. Nie, nie. Chociaż… Kilka greckich kociaków kusiło i nęciło żeby je zabrać i schować do walizki. Mimo wielkich starań futrzastych, wróciliśmy bez dodatkowych czterech łap.

Dziś na owocowo warzywnym targu zgarniamy do koszyka smaki jesieni – dynię i papryki oraz wspomnienia Grecji – cukinię, bakłażana i oliwki. Z dopiero rozpakowanych walizek wyciągnęłam 2 butle wina. Nalewano je przy nas prosto z wielkich drewnianych beczek. Przed ich zakupem, Grek wyciągnął z szafy za ladą kieliszek i częstował nas kolejnymi rocznikami. On opowiadał po grecku, Pit odpowiadał po polsku. Tak panowie (i pani) dobili transakcji. Siedmio i szesnastoletnie winko osładzają nam krótkie bure wieczory.

Reklamy