Camping pod St. Paul

Miasteczko namiotowe pod katedrą ma się dobrze. Namioty jedno osobowe, trójki, wielkie namioty 10 osobowe, TOI TOIki, wszytko w samym centrum, na mojej trasie do pracy, przed głównym wejściem do katedry. Za pierwszym razem, nie zaglądając w weekend do serwisów informacyjny, wstąpiłam do namiotowego miasteczka całkiem nieświadomie. Po tygodniach cichego protestu, namiotowicze nadal biwakują pod katedrą. Przed polem namiotowym pojawiły się oprócz transparentów m.in wielka plansza monopoly i scena z całkiem profesjonalnym nagłośnieniem, na której grywają artyści niezgadzający się z systemem. Słuchamy chwilę koncertu, robię parę zdjęć i razem z falą ludzi idę dalej, w kierunku Millenium Bridge.

Katedra została zamknięta po raz pierwszy od czasu II wojny światowej. Między protestującymi przechadza się jeden patrol policji. Pokojowe, ideowe obozowisko sprawiło, że zaraz ze katedrą, okoliczne, wąskie uliczki obstawione są radiowozami. Ruch autobusowy pokierowany został objazdami, zamknięto śliczny plac Paternoster i główne wejścia do wielu okolicznych biurowców. Czas wrócić do spacerów do pracy. Jazda autobusem przeciągnęła się do nieskończoności.

Dzięki długaśnym podróżom, w niecałe 2 tygodnie skończyłam audiobooka, którego słuchałam na trasie dom – praca, praca – dom. Narrenturm w wydaniu Polskiego Radia, czytany na 112 głosów, to audiobookowa perełka, którą polecam wszystkim, nie tylko fanom literatury Sapkowskiego.

Kolorowych! Czas odpalić niespodziankowy film wybrany dziś przez Pita.
Oby to nie był horror…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy