25 lat temu…

Za oknem pogodowy rzyg. To dobry czas, żeby cofnąć się w czasie.

Sevenoaks, 15 października 1987 roku. Prezenter pogody BBC uspokaja mieszkańców południowej Anglii – w nocy możliwy silny i porywisty wiatr, nie ma jednak zagrożenia huraganem. Kilka godzin później południowo zachodnie wybrzeże Anglii atakuje największy od 1703 roku sztorm. Statek i prom zacumowane przy nabrzeżu w Dover, zostają wyrzucone na brzeg 27 km dalej, w Folkstone.

Nad Sevenoaks nadciąga wichura. W Knole Parku zaczynają walić się drzewa. 7 dębów posadzonych wzdłuż boiska do krykieta trzeszczy pod naporem wiatru. O świcie sześć z siedmiu dębów leży z koronami zwróconymi na zewnątrz boiska. Knole Park wraz ze swoimi czworonożnymi mieszkańcami przeżywa nocne chwile rozpaczy.

Nad ranem mieszkańcy Sevenoaks zobaczyli krajobraz pobojowiska. W ciągu nocy 15 milionów drzew zostało połamanych i poprzewracanych, 29 tysięcy domów pozbawionych energii elektrycznej, 900 mil tras nieprzejezdnych.

Siedem dębów stało się Oneoak. Posiadłości Emmet’s Garden, leżące kilka mil od siedmiu dębów, utraciły 95% drzew. Zdjęcia z lotu ptaka uzmysławiają skalę zniszczenia.

Obecnie park wygląda znowu zielono.

Dziś, po zniszczeniach prawie nie ma śladu, chociaż, kto pochodzi po Knole Parku, może zobaczyć, że oprócz powalonych gdzie nie gdzie drzew i grubych pni, rośnie tu parę drzewiastych dziwolągów. Jeden z nich to potężny dąb, a właściwie dwa, wyrastające z jednego pnia. Podczas wichury, obydwa drzewa zostały powalone w przeciwne strony. Dziś część ich korzeni styka się nad ziemią, a część tkwi nadal pod jej powierzchnią. To co było kiedyś gałęźmi, dziś wygląda jak rząd drzew. Żeby zobaczyć, że wszystkie rosną na wspólnym pniu, trzeba podejść bardzo bliziutko.

Domek na kurzej łapce przetrwał wichurę bez większych uszczerbków na zdrowiu, ale wyobrażam sobie, że wszystkie gołębie zmiotło daleko stąd. Może nawet pofrunęły za nimi jakieś dachówki…

Reklamy