Pacifica – z San Francisco do Los Angeles

image

Czas pożegnać się z przyjaciółmi w San Francisco i ruszyć na południe. Droga numer 1, zwana też Pacyfica to jedna z bardziej malowniczych tras w Stanach. Podekscytowani, wrzucamy plecaki do bagażnika i zostawiamy za sobą miasto.

Trasę dzielimy na dwa dni. Teraz wiem,  że należy ją podzielić na conajmniej trzy. Nasz pierwszy odcinek prowadzi z San Francisco do San Luis Obispo. Drugi z San Luis Obispo do Thousand Oaks, z którego rano ruszymy do Universal Pictures Studio.

Pierwszy przystanek robimy w Santa Cruz – mekce surferów. W małej latarni morskiej znajduje się muzeum surfingu. Pierwsi serferzy pochodzą z Hawajów, gdzie najstarsze zapiski o surfingu pochodzą z XV wieku. W latach 30stych surfing zaczął rozkwitać na wschodnim wybrzeżu. Deski z tego okresu przypominają drzwi od szafy.

Wjeżdżamy na Big Sur. To 100 milowy, najbardziej malowniczy odcinek Pacyfica. Widoki zapierają dech w piersiach. Jedziemy krętą, wąską drogą. Po lewej góry, po prawej morze, ze szczytów spływa mgła. Mały ruch. Zatrzymujemy się co kilka minut robić zdjęcia i chłonąć widoki.

Wzdłuż wybrzeża można obserwować lwy morskie. Szczęściarze zobaczą też wieloryby i rekiny wielorybie migrujące do Meksyku. Nam się nie udało.

W czwartki w San Luis Obispo ulice zapełniają się straganami farmerów, przy których spróbować można lokalnych potraw. Dojeżdżamy dopiero wieczorem, kiedy wszyscy już się pakują. Na szczęście lonely planet podpowiada, żeby wybrać się do splash caffee na krabowy chowder w chlebie. Smaczne,  ale intensywność smaku sprawia, że jedna porcja na dwie osoby w zupełności nam wystarcza.

Kolejny dzień spędzamy w korku przed Santa Barbara,  w Santa Barbara i w korku za Santa Barbara. Czekając aż korek się rozrzedzi, piknikujemu przy bulwarze. Trafiamy też do knajpki na końcu molo,  gdzie wciągam soczyste ceviche z przegrzebków z widokiem na Pacyfik.

W nocy dojeżdżamy do Thousand Oaks. W lokalnym Starbucksie podczepiamy się do WiFi i szukamy taniego motelu. Dostajemy pokój z dwoma podwójnymi łóżkami. Na parkingu trzy panienki zagadują kierowców. Pobudka o 7. Kierunek Los Angeles! Woooho!

Więcej zdjęć, jak dorwę się do komputera 😉

image

image

image

Reklamy