Kolory jesieni

Lubię złotą jesień. I słoneczne lato. I mroźne, śnieżne zimy. I wiosny, kiedy wszystko budzi się do życia. Nie lubię deszczu, zimnego wiatru, pluchy i krótkich wieczorów. Dzisiejsza niedziala zaczyna się idealnie. Za oknem błękit. Pod kołdrą przyjemnie ciepło. W pokoju zimno. Nie chce się wstawać, ale Mniejsza Mała guga już od kilku minut. Raz na jakis czas rzucam kontrolne spojrzenie w jej stronę. Za którymś podskakuję z lóżka i rzucam sie nią. Stoi w lóżeczku. Bardzo zadowolona z siebie. A ja uspokajam oddech i sięgam po aparat.

Po porannej drzemce pakujemy kurtki, szaliki, czapki, rekawiczki, mleczka, kocyki i inne niezbedne rzeczy i jedziemy do Dulwich Park. Jesień w pełni. Liście mienią się czerwienią, żółcią, złotem. Jest zimno, słonecznie i kolorowo. W parku masa dzieci. Mniejsza Mała siedzi w czapce z wielkim pomponem. Mija mnie dziewczynka w krótkim rękawie. Mocniej zaciągam czapkę na uszy (swoje), żalując w myślach, że nie mam rękawiczek. Przed samochodem licytujemy sie o to kto prowadzi wózek, bo paluszki Grubego okazują się być równie wrażliwe jak moje. W ostateczności wózek bedziemy popychać brzuchem – na zmianę.

Po powrocie Gruby szykuje jacked potatos. Te wczorajsze były tak smaczne, że dziś chcemy więcej. Czas na kocyk. I film. I może jeszcze coś do jedzenia…

Reklamy