Archiwum autora

Brzuchem po podłodze

by

W pierwotnym zalożeniu miało być o podróżach małych i dużych. Dziś będzie o tych najmniejszych. Zaczął się sezon na podróże brzuchem po podłodze. Pół kuchni jest wyłożona matą. Drugie pół okazuje się bardziej… Czytaj dalej

Kolory jesieni

by

Lubię złotą jesień. I słoneczne lato. I mroźne, śnieżne zimy. I wiosny, kiedy wszystko budzi się do życia. Nie lubię deszczu, zimnego wiatru, pluchy i krótkich wieczorów. Dzisiejsza niedziala zaczyna się idealnie. Za… Czytaj dalej

Kulinarny belkot

by

Znowy bez polskich znakow, z wyjasnionych juz wczesniej powodow. Chociaz tym razem, po przesluchaniu wykladu Prof. Bralczyka (ktory bardzo goraco polecam) robie to z ciut spuszczona glowa. Nie mniej, lepiej pisac jak sie… Czytaj dalej

Male w Wielkim Miescie

by

Bedzie bez polskich znakow. Wpis bez polskich znakow jest lepszy niz brak wpisu. Wyjasnie tylko szybciutko czemu. W dniu kiedy odeszlam z pracy moj komputer rowniez przeszedl na urlop macierzyński. Oznacza to, ze… Czytaj dalej

Parę wspomnień z życia słonia

by

Przyszedł czas kiedy na dwa tygodnie przed planowanym terminem urodzin Małej (tej mniejszej Małej) czas pożegnać się z pracą oraz ludźmi z którymi spędziłam ostatni rok i zająć się sobą. W pierwszy wolny… Czytaj dalej

Lenie idą złapać złotą jesień

by

Moje weekendy ostatnio koncentrują się na kurowaniu i wychodzeniu z przeziębień, zatruć i innych przytulonych wirusów. Sobota zaczyna się tak samo, jak poprzednie dwie. Mocniej zaciągam kołdrę na głowę i udaję, że jest… Czytaj dalej

Jesień w Sevenoaks

by

W domku na kurzej łapce zawitała jesień. Rozpoczął się sezon na zupy z dyni; pieczone papryki; kruche ciasta ze śliwką, gorącą czekoladę i przeziębienia. Gruby jedzie do Polski. Ja zostaję otulona w najgrubsze… Czytaj dalej

Klika słów o koktajlach

by

Jest jeden z tych zimowych weekendów, kiedy dzień jest krótki i mało się chce. Wybieramy się na kurs Cocktail Master Class w Bread Street Kitchen – jednej z restauracji Gordon Ramsey. Miła niespodzianka… Czytaj dalej

Walentynkowy weekend

by

Nadszedł weekend walentynkowy. W sklepach szaleństwo. W witrynach serca i czerwone kokardy. W piątek w biurze na osłodzenie poranka, na każdym biurku leżała czerwona koperta. Koło niej dwie czekoladki. Na kartce min 5… Czytaj dalej

Poranki w Richmond

by

Wylewam się wraz z porannym tłumem na stacji kolejowej Richmond. Fala ludzi powoli zmierza w kierunku schodów, płynie w górę, nie zwalniając w okolicy kasowników, rozpierzcha się dopiero po wyjściu z budynku dworca.… Czytaj dalej