Archiwum autora

Drugie Intro

by

Zaczęło się 3 lata i 3 dni temu, kiedy 31 stycznia z 2 wielkimi walizkami, pełna mieszanych odczuć, ekscytacji, niepewności ale przede wszystkim ciekwości przyleciałam do Londynu. Nowy start, nowe przygody, pierwszy raz… Czytaj dalej

Into the wild

by

Nadszedł kolejny weekend. Co by tu teraz porobić, gdzie by pojechać. Piątek godzina 17 – beer o’clock. Jeszcze tylko jedno spotkanie, jeden pożar do ugaszenia… Wybija osiemnasta. Czas leeecieć! Gruby zaparkował tuż za… Czytaj dalej

3 dni, 3 granice – odcinek Wenecja

by

Parę dni temu do domku na kurzej łapce przyszedł list z Włoch. Namierzył nas fotoradar w Wenecji. Za oknem deszcz, jesiennie i buro. To dobry czas, żeby zasiąść przed komputerem i z kieliszkiem… Czytaj dalej

Po pracy

by

18.30. Czas wyjść z biura. Schodzę z siódmego piętra. Widok na kolumnę Nelsona. Wychodząc z biura nigdy nie wsiadam w windę. Co jeśli się zatnie? A zacinają się średnio raz na dwa tygodnie.… Czytaj dalej

Szaliki

by

Stoję w Gdańsku, w kolejce do odprawy. Zaspana. Oko wpół zamknięte. Myśli drepczą dwa kroki za mną. Celnicy prześwietlają szaliki. Hmm. Dużo szalików. Szaliki podążają do bramki, która jednoznacznie wskazuje na Londyn. Hmm.… Czytaj dalej

Wina w Kent

by

W Kent czas na winobranie! W zeszły weekend pojechaliśmy na niebieskim odwiedzić jedną z lokalnych winnic. Jej właściciele podłapali winne inspiracje podczas wakacji we Francji. Postanowili samodzielnie zainwestować w winnice w Anglii. Dziś,… Czytaj dalej

Zapach jesieni

by

Jesień zbliża się do Sevenoaks. W domku na kurzej łapce praca wre a wino leje się strumieniami. Gruby testuje dopiero co zakupione żelazko, a ja wędruję do kuchni i eksperymentuję kulinarnie. Oliwki lądują… Czytaj dalej

taka nowa sytuacja

by

W domku na kurzej łapce zaistniała taka nowa sytuacja. Abstrahując od tego, że przez pewien czas blog wionął pustką i zimnem, oraz od tego, że w weekend odpaliliśmy niebieskiego i pojechaliśmy odwiedzić lokalną… Czytaj dalej

3 dni, 3 granice – odcinek dolina truflowa

by

Z Rovinj pożegnaliśmy się kolo południa. Najmądrzejszy telefon z inteligentną nawigacją namierza trasę do miasteczka Motovun i Groznian, w dolinie truflowej. Telefon pada. Mapy brak. Znaków nie ma. Pozostaje nos. Niuch niuch. Trufli… Czytaj dalej

3 dni, 3 granice – odcinek Rovinj

by

To jeden z tych dni kiedy niby łatwiej zebrać myśli bo siedzi się w domu. Wcale jednak tak nie jest. Zatkany nos, zimne stopy, piszczący alarm, nie ułatwiają pracy twórczej. Ani sprawozdawczej, bo… Czytaj dalej