4 godziny i 1 para kaloszy

by

Weekend wieczór a może już nawet noc… Pit chrapnął na kanapie obok. Ja klikam kolejne zakładki. Allegro, eBay, Amazon, szukam szukam szuuukam. Zaczęło się niewinnie. Gdzieś, nie pamiętam nawet gdzie, zobaczyłam zdjęcie kaloszka.… Czytaj dalej

Pamiątki z wakacji

by

Słoneczna sobota, za oknem gołąb stroszy pióra. Pit coraz częściej wspomina o kocie. Dziś sprawdzaliśmy ceny kocich chrupków. Chyba jednak nie wypali (nie przez cenę jedzenia). Kto to widział, żeby wypuszczać małego futrzaka… Czytaj dalej

Taki sobie weekend

by

2 października, za oknem 27 stopni. (nadal mieszkamy w Sevenoaks!) Błękitne niebo razi z każdego okna. Oprócz błękitu, standardowo – dachy i ich mieszkańcy – gołębie. W domu sauna. My się kurujemy. Miśki… Czytaj dalej

Trasa na Snowdon, rogata bestia i wiatr

by

Sobota rano, w Walii. Hotelik w Llanberis serwuje śniadanie – bekon, jajko sadzone, kaszanka, smażony pomidor, kiełbaska (award winning!) smażony tost, który z powodu tłuszczyku waży tyle co kiełbaska oraz ziemniaczki. Do porzyyygu.… Czytaj dalej

Wpis nowy (dodany)

by

Pamiętam, bloga nie porzuciłam, pamiętam. Pamięć o blogu jest niczym … nie wiem, do czego ją porównać, ale konkluzja z tego mikro wpisu jest taka (a właściwie, taka miała być, bo nie wiem… Czytaj dalej

Crochet

by

Jest strrrasznie późno, więc napiszę dosłownie kilka zdań. W ciągu ostatnich 3 dni, lunche zamieniły się w zorganizowane lekcje crochet / szydełkowania (tak tak i to wcale nie babciowego!). Od 13 do 14… Czytaj dalej

Od małej przyjemności po gołe kobiety i motory

by

Może tytuł wiele obiecuje, ale muszę uspokoić nastroje – będzie o statystyce. Przeglądam statystki bloga, z uwagą śledząc słowa kluczowe, które ściągnęły internautów na strony Małej w Wielkim Mieście. Staram się, zachować względny… Czytaj dalej

Surowe oblicze Walii

by

W piątek przed długim weekendem wyszłam, a właściwie wybiegłam z pracy o 17.30. Na przerwie na lunch zrobiłam ostatnie przedwyjazdowe zakupy. Mam już karimaty i kompas. W pracy, mówiąc, że planujemy spać w… Czytaj dalej

Wełna i kukurydza

by

Układam myśli i rozgrzewam zwoje przed wpisem o wypadzie do Walii. Zabieram się do niego od dwóch dni, podchodząc jak do jeża. Zdjęcia na dużym ekranie prezentują się cudownie. Niektóre wręcz zjawiskowo. Tym… Czytaj dalej

Kolejne przyjemności

by

Jutro zaczyna się długi weekend. Poniedziałek jest wolny. 2 dni temu zadzwonił do mnie w pracy telefon. Pit „Jedziemy do Walii?”. Jasne! Wczoraj kupiliśmy namiot, dziś mapę, jutro dotrą pożyczone karimaty. Wyjazd zaraz… Czytaj dalej