Zdjęcia światełkowe

by

Światełka narodzone przed Bożym Narodzeniem namnożyły się w mieście. Wiem, że po raz kolejny piszę o tematach świąteczno obocznych, ale nie jestem w stanie się powstrzymać. Powodów jest parę. Po pierwsze obiecałam zdjęcia… Czytaj dalej

Światełka

by

Udało mi się dziś wyjść o 17.30. Woooho! Wpadam w tłum tupiący obcasami, zawiewający w pędzie krawatami, wymachujący rytmicznie torebkami, laptopami, siatkami i innymi tobołkami niezbędnymi w pracy lub w trasie między domem… Czytaj dalej

Lot z Widokiem

by

W ostatni poniedziałek udało mi się dorwać miejsce w samolocie przy oknie. Nie obyło się bez odrobiny podstępnego podstępu i bezczelnego wepchnięcia się w kolejkę. Trudno, nie jest mi wcale przykro. Zresztą zaspani… Czytaj dalej

Merry Christmas!

by

Tak. Też się zdziwiłam. Sobota rano – lecimy po szybkie zakupy na ryneczku. Zatrzymuje mnie jedna z wystaw. Przed drzwiami świąteczny stroik. O co chodzi?! Może im się miesiące pomyliły. 2 godziny później… Czytaj dalej

Camping pod St. Paul

by

Miasteczko namiotowe pod katedrą ma się dobrze. Namioty jedno osobowe, trójki, wielkie namioty 10 osobowe, TOI TOIki, wszytko w samym centrum, na mojej trasie do pracy, przed głównym wejściem do katedry. Za pierwszym… Czytaj dalej

Food porn

by

Market warzywno owocowy zachwyca kolorami, pomarańczowe, jesienne dynie, soczyste śliwki, pękate bakłażany, marchewka leżąca koło brunatnych buraczków. Co wybrać skoro wszytko tak smakowicie wygląda. Zaraz za warzywami rozciągają się markizy stoiska ze smrodliwymi… Czytaj dalej

4 godziny i 1 para kaloszy

by

Weekend wieczór a może już nawet noc… Pit chrapnął na kanapie obok. Ja klikam kolejne zakładki. Allegro, eBay, Amazon, szukam szukam szuuukam. Zaczęło się niewinnie. Gdzieś, nie pamiętam nawet gdzie, zobaczyłam zdjęcie kaloszka.… Czytaj dalej

Pamiątki z wakacji

by

Słoneczna sobota, za oknem gołąb stroszy pióra. Pit coraz częściej wspomina o kocie. Dziś sprawdzaliśmy ceny kocich chrupków. Chyba jednak nie wypali (nie przez cenę jedzenia). Kto to widział, żeby wypuszczać małego futrzaka… Czytaj dalej

Taki sobie weekend

by

2 października, za oknem 27 stopni. (nadal mieszkamy w Sevenoaks!) Błękitne niebo razi z każdego okna. Oprócz błękitu, standardowo – dachy i ich mieszkańcy – gołębie. W domu sauna. My się kurujemy. Miśki… Czytaj dalej

Trasa na Snowdon, rogata bestia i wiatr

by

Sobota rano, w Walii. Hotelik w Llanberis serwuje śniadanie – bekon, jajko sadzone, kaszanka, smażony pomidor, kiełbaska (award winning!) smażony tost, który z powodu tłuszczyku waży tyle co kiełbaska oraz ziemniaczki. Do porzyyygu.… Czytaj dalej