If you’re going to San Francisco

by

Zaczynamy wymarzony urlop w Kalifornii. San Francisco przywitało nas rażącym oczy słońcem, błękitnym niebem i upałem. Odprawa na lotnisku przeszła w tempie ekspresowym. Dwa plecaki czekały już na nas na taśmie. Jedziemy na… Czytaj dalej

Sian Ka’an – rajskie plaże

by

Ostaniego dnia w Tulum pojechaliśmy do rezerwatu Sian Ka’an. W planie kajak. Jedziemy wzbijając za sobą chmury kurzu. Na miejscu okazuje się że oficjalny operator wycieczek po rezerwacie (CESIAK) jest zamknięty. Może uda… Czytaj dalej

Tulum i iguany

by

Do Tululm dojeżdżamy po zmroku. Nasz hostelik widoczny jest na samym wjeździe do miasta. Jęk. Mieliśmy być w centrum a mieszkamy na samym środku ruchliwego skrzyżowania. Obsługa hostelu najmilsza. Rowerki w cenie, co… Czytaj dalej

Akumal – ziemia żółwi

by

Z Tulum wsiadamy w colectivo w kierunku Playa del Carmen. Colectivo to busik, który nie ma formalnego rozkładu jazdy. Za drobną opłatą można szybko i wygodnie dojechać do jakiegokolwiek punktu znajdującego się na… Czytaj dalej

Cozumel – w poszukiwaniu błękitu

by

Ruszamy garbuskiem w trasę dookoła Cozumel. Skręcamy w boczną drogę. Trasa wije się w lewo i prawo. Dziury w piaskowej drodze wypełnione są liśćmi palmowymi. Wzdłuż drogi wygrzewają się iguany. Co drugie skrzyżowanie… Czytaj dalej

Cozumel – wyspa szczęśliwych ludzi

by

Żółwi na plaży nie było. Są inne atrakcje. Będzie ciut bez ładu, ale piszę na wpół śpiąc a przede mną jeszcze trzy rozdziały podręcznika do nurkowania. Na ulicach Cozumel ograniczenie do 30 i… Czytaj dalej

Viva Mexico

by

Zaczynamy nasze meksykańskie wakacje. W samolocie wielka grupa gości weselnych. Piwo, wino i drinki leją się strumieniem przez cały lot. Na lotnisku w Cancun zamieszanie.  Bagaże jadą w tempie 1 na minutę. Rozkładunek… Czytaj dalej

Poranek w Richmond

by

Pada deszcz.  Czas nadrobić zaległości w pisaniu. Od stycznia, dzień w dzień, jeżdżę do Richmond. Kontrakt w nowym miejscu gwarantuje piękne poranne widoki. Co rano przechodzę przez centrum budzącego się do życia miasteczka.… Czytaj dalej

Puste domy starego Porto

by

Czas zacząć pierwszy dzień w Porto. Bierzemy parasole w garść i wsiąkamy w stare miasto. Pniemy się w górę i dół wąskimi, brukowanymi uliczkami z jeszcze węższymi, koślawymi chodnikami. Domy pokryte azujelo –… Czytaj dalej

Zapach kawy w Porto

by

Jak było w Portugalii? Pachniało kawą na każdym rogu. W piątek po pracy Londyn żegnał nas słońcem. W Porto przywitała nas ulewa. Do lotniska w Porto dojeżdża metro. Na jego przedzie napis ‚Metro… Czytaj dalej