Małe przyjemności

by

Miało być o Portugalii, ale Portugalia czeka od maja, więc może jeszcze poczekać do kolejnego wpisu. Mija kolejny weekend. Bardzo przyjemny, leniwy weekend, kiedy to w domku na kurzej łapce zegar jakby zwolnił… Czytaj dalej

Pada? Idziemy!

by

Jesień zaatakowała jak zawsze nagle. Nieprzygotowana emocjonalnie, patrząc przez mokre szyby, obserwuję ściekający po dachówkach deszcz. Rzyg. Burość. Smut i nijakość za oknem. Tak mija poniedziałek, wtorek, środa. W czwartek zauważam ubytek w… Czytaj dalej

Kolory Maroko

by

Piątek po pracy. Pędzę na lotnisko. Zostawiam za sobą Londyn, 15 stopni i deszcz. Wita nas 30 stopni i wszechobecny pył. Jesteśmy w Maroko. Pierwsze wrażenie – ale tu pomarańczowo! Każdy dom, każdy… Czytaj dalej

Smaki Orientu

by

Co było pierwsze, jajko czy kura? Pusta skorupka! Skorupka walała się na moim siedzeniu Boeinga 777, który za parę minut miał wystartować z Londynu do Chin. Zasuszona, pogodna, chińska staruszka sprzątnęła pozostałości swojego… Czytaj dalej

Wiejskie – Miejskie

by

Wokół wioski złoto. I fioletowo. I zielono. Pięknie, aż chce się hasać wśród zbóż, a nie jeździć do Londynu. Żar leje się z nieba. Wioska kusi cieniem, szumem drzew, zimnym piwem w przydrożnym… Czytaj dalej

Długo oczekiwany prezent

by

Nie mogliśmy ukryć swojego podekscytowania, kiedy w lipcu zeszłego roku, znaleźliśmy się w małej rybackiej wiosce, gdzieś w pół drogi między Zadarem, a Splitem. Tym razem byliśmy jednomyślni – bez dyskusji i zbędnych… Czytaj dalej

Dzień z Azji – Ayutthaya na rowerze

by

Zima minęła. Za oknem burość. Od czego by zacząć wspominki z Azji… Kambodża żegnała nas słońcem. Bangkok witał zaduchem i wilgotnym powietrzem. W ciągu kilku chwil koszulka przykleiła się do ciała. Zanim doszliśmy… Czytaj dalej

London Bridge ranem

by

Rano przez London Bridge przelewa się potok ludzi pędzących do pracy. Idę w tłumie. Powietrze zaraz po wyjściu ze stacji pachnie pieczonym bekonem. Pojedyncze płyty chodnikowe delikatnie chyboczą się pod ciężarem stawianego na… Czytaj dalej

Into the wild

by

Nadszedł kolejny weekend. Co by tu teraz porobić, gdzie by pojechać. Piątek godzina 17 – beer o’clock. Jeszcze tylko jedno spotkanie, jeden pożar do ugaszenia… Wybija osiemnasta. Czas leeecieć! Gruby zaparkował tuż za… Czytaj dalej